Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chusty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chusty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 sierpnia 2012

Prezentowa Gail

Na urodziny pewniej Izabeli :))


niedziela, 4 marca 2012

GAIL - moje BARDZO łopatologiczne wskazówki

Dziewczyny blogujące zamieściły i piękne tłumaczenie, i wiele cennych rad, jednakże brakowało mi takiego idiotentłumaczenia. A co, nie jest powiedziane, że tylko Mistrzynie mogą sięgać po Gail :) Jednakże, z całego serca polecam NAJPIERW poczytać o Gail u Justyny , Amiszy , Violet (mimo, że nie podaje ona jakiś konkretnych wskazówek to warto popatrzeć - bo zrobiła kilka z różnych włóczek i widać jak wychodzi), Maknety . Chylę czoła, dziewczyny, za kawał dobrej roboty!

A teraz moje trzy grosze:

gail_moje_wskazowki

GAIL - dałam radę :)

Najpierw wrażenia, po południu wskazówki swoje dołączę.
Robiłam z MALWY (akryl, 370m/10 dag - ale miałam wrażenie, że cieńszy jest), drutami 4,5 z żyłką. Ogólnie włóczki NIE polubiłam, skrzypi mi w palcach, nie lubię tego. Ale ładnie schodzi z drutów, mimo tego. Zaleta? Wielki wybór kolorów, intensywne, ciekawe. 
Gail - wbrew pozorom jest prosta. Nie dla kogoś, kto totalnie zaczyna i nie potrafi schematów czytać ni w ząb, ale - jeśli ktoś coś tam liznął, to ze wskazówkami dziewczyn blogowych - spokojnie da się zrobić, trzeba tylko dobrze je przeczytać (te wskazówki), i przerabiając UWAŻAĆ - do momentu, w którym nie zapamięta się wzoru :D Robi się, wbrew pozorom również - szybko. Spokojnie wcześniej bym skończyła, gdyby nie brak czasu. Swoją robiłam z 7 powtórzeń + zakończenie (edge chart), wyszła duża. Rozprasowywałam, niedokładnie, bo muszę wyjść zaraz, a koniecznie efekt chciałam zobaczyć. Rozprasowany akryl staje się lejący, i akurat to mi się podoba bardzo, bo nawet duża Gail się miękko ułoży. 

I niestety absolutnie nie mam gdzie teraz zdjęć robić :/ Nie będzie innych, prawdopodobnie. Ale - zaczęłam drugą, z moheru + akryl niewielki, już na spokojnie bo wiem co i jak - i poczekam na zdjęcia z lepszymi warunkami :) Ale pierwszą chustą po prostu muszę się chwalić :-)




wtorek, 21 lutego 2012

Dzierga się

Aż się pochwalę :)) Mam już całą kupkę GAIL - czy któraś z was liczyła kiedyś robótki na kupki, he? :)) Już całkiem załapałam tę zołzę i teraz wszelkie pomyłki wynikają z tego, że robię oglądając filmy, najczęściej. Zrobiłam już 4 powtórzenia! Gail ma szanse na dokończenie w dwa dni, bowiem aż do wtorku mam zamiar się kurować - podłapałam zapalenie oskrzeli i rozwaliłam zatoki. 


To niebieskie coś po prawej to genialny wynalazek, czyli korek do drutów. Na razie dziergam na jednym z żyłką (tzn. druty są dwa, ale jedna para), ale za chwilę muszę dołożyć drugą parę i zatkanie końcówek jest konieczne. 

czwartek, 16 lutego 2012

GAIL - podejście nr...

Muszę się wyżalić, bo mnie szlag trafi. Zaczęłam kilka dni temu chustę Gail. Piękna jest, fakt. I pierdyliard razy już prułam. I to całość, bo we wzorze jest tyle narzutów, że albo bym kilkadziesiąt rzędów ściągała oczko po oczku, albo... A czasowo wychodzi na to samo - takie prucie lub przerobienie od nowa.
Uważam jak nie wiem co, pierwsze 37 rzędów wychodzi idealnie, jest tyle oczek ile ma być (ba! ja sobie nawet zapisuję, ile jest oczek w każdym rzędzie!!!), robię dalej i nagle okazuje się, że ni hu hu mi liczba oczek nie pasuje do wzoru. Się poryczę chyba. Ale zaparłam się, pokonam tę gadzinę! A jak już pokonam to pokażę, zalinkuję wszystkie przydatne miejsca i nawet rozpiskę liczby oczek dam - bo przyznam, że nigdzie nie znalazłam a przy tej rzeczy bardzo mi tego brakowało. 

środa, 8 lutego 2012

Szarokotkowa chusta

Uff, wreszcie skończyłam. Zaczęłam jakiś miesiąc (!) temu, kilkanaście razy prułam, dochodząc do 1/4 roboty, bo bardzo z wzorem kombinowałam i ciągle robiłam błędy. W skończonej pracy od błędów się aż roi, ale są zdecydowanie mniej widoczne. Robiłam z głowy, motyw jedynie wykorzystując z jakiejś gazety, w związku z czym ciągle zapominałam, gdzie planowałam dodać kolejny. 

Włóczka mało ambitna, ale po pierwsze - Kotka (300m/10dag, druty nr 5) po prostu lubię, po drugie pierwszy raz zmierzyłam się z "poważną" chustą i szkoda mi było jakiejś dobrej gatunkowo włóczki. 

Od strony technicznej - ogólny zarys robiłam wg wskazówek TUTAJ . Pas środkowy z głowy. Na koniec na drutach (leciałam żyłkowymi, najpierw jedną, potem i drugą parą) miałam ok. 350 oczek. I tu zdziwienie, bo myślałam, że więcej będzie. Nie blokowałam, to jest sam akryl, czyli elastyczna materia. Rozprasowałam przez ściereczkę tylko. 

Zadowolona jestem i niezadowolona równocześnie. Podoba mi się wielkość, samo robienie było przyjemnością, ładny mi wyszedł pas środkowy (chwalipięta...). Podstawowy wzór - tu już średnio, jak pisałam - dużo byków. Nie miałam pomysłu na bordiurę. No i zdaję sobie sprawę, że z dobrej wełny chusta też inna by wyszła. No cóż, ta jest moja i ciepła i skończona i dałam radę :) 

Zdjęć lepszych nie ma i nie będzie. Przynajmniej, póki się pogoda nie poprawi i się nie wyprowadzimy, bo nie mam gdzie kabli dać, i nie mam gdzie modelki postawić :P






Z innej beczki - wrzucam schemat różowego szaliczka:

Szalik Rozowy Dla Agatki

piątek, 20 stycznia 2012

Moja pierwsza chusta na drutach

Dzięki genialnemu opisowi Z TEGO BLOGA
Okazało się, że ogólny zarys, schemat jest banalny - rzecz jasna, ogromna to zasługa świetnemu wytłumaczeniu (dziękuję!). 
Chusta niewielka, na pewno nie na plecy, robiona z myślą: ochhh, muszę już skończyć bo bardzo chcę zobaczyć, czy mi wyszła :) Do zamotania głównie pod szyję, takie fiu-bździu dla zmarzlucha. Nie napinałam jej nawet. Wykorzystałam resztki Linate Angora (550m/10dag), drutami nr 4 - na żyłce, rzecz jasna, która i tak za krótka i do końca nie wiedziałam, co mi z chusty wyjdzie. Falbanę zrobiłam poprzez dodawanie co 2 oczko narzutu, potem przeleciałam 2-3 rzędy bez dodawania i znów co drugie oczko narzut. W efekcie miałam pierdyliard oczek na żyłkach i już szału dostawałam.

A teraz robię z najzwyklejszego kotka, nie powiem, ile razy prułam, bo uparłam się, że będzie miała warkoczowo-ażurowy wzór. Tyle, że robię z głowy i ciągle się mylę...