niedziela, 7 lutego 2010

Jak dziecię robi tatunia w konia…

Dziecię kopie. Intensywnie dość, aczkolwiek grzeczne jest, bo kopniaki nie bolą.

Dzisiaj szaleje ze wzmożoną energią, widać, jak na brzuchu pokazuje się w różnych miejscach górka.

Po którymś razie wołam małża, zaaferowana: teeee, chodź no…! Tatuś przybiega świńskim truchtem, wpatruje się z napięciem w brzuch, czeka i…. nic :] Odchodzi, a w tym momencie na brzuchu wyrasta górka. No to ja znów: teeee, chodź nooooo! Tatuś przybiega po raz kolejny, a brzuch – po raz kolejny siedzi nieruchomo.

I tak od rana Agatka nabija tatusia w butelkę ;-)

wtorek, 2 lutego 2010

Małe formy

No małe, bo na malucha :) Takie dzierganie ma jedną, niepowtarzalną zaletę: szybko widać efekty pracy.

Machnęłam 2 kolejne, trzeci w drodze. Manii rozgryzania schematów – ciąg dalszy. Zawzięłam się.

sweterek_blue

sweterek_orange_white

wtorek, 19 stycznia 2010

Dziergawszy

Bezrękawnik – dla mnie. Sweterek – dla córeczki :)

Bezrękawnik robiony na drutach nr 6, włóczka Magic Design (Madame Tricote), gorąco polecam – pasy same się układają, włóczka mięciutka, 80% akrylu i 20 wełny. 180m/10dag, poszło 3,5 motka. Morze kolorów jest dostępnych, wg mnie świetnie są połączenia. Cena – 10zł.

Sweterek – robiony na drutach nr 5, niezastąpiony akryl Pearl, poszedł niecały 1 motek to 285m/10dag, cena – 8zł. Rewelacja, zważywszy na ceny nowych sweterków kupnych – szczerze mówiąc, chyba matka wyrodna ze mnie już jest, bo szalenie żal mi ok. 40zł na nowy sweterek… Ale tak sobie myślę, że za tę kosmiczną cenę córa może mieć 5 sweterków ;) A w ogóle dumna jestem, bo po raz pierwszy zmobilizowałam się i ten wzór z przodu – odczytałam ze schematu ;) Spodobały mi się schematy… Chociaż i tak większość oznaczeń jest dla mnie czarną magią.

bezrekawnik_pasysweterek_zolty

niedziela, 27 grudnia 2009

zaSZALałam

Lubię ciepło. Lubię otulić się czymś miękkim, przyjemnym w dotyku. No to sobie szalik zrobiłam :) Inspirowany rudym szalem Dagny . Robiony prosto, bez skosów, i tylko zła jestem, że zapomniałam o zwijaniu się gładkiego wzoru. A mogłam machnąć ze 3 rządki samych prawych oczek…. Mundra Polka po zwijaniu :D

Na szal poszedł 1 motek Kotka (6zł, 300m/10dag, 100% akryl).  Na druty nr 5 z żyłką (swoją drogą, nie lubię na innych robić, robótka jest za ciężka) nabrałam 200 oczek. Po przerobieniu dżersejem (rząd samych prawych, rząd samych lewych oczek) 34 rzędów zmieniłam druty na nr 6 i w 35 rzędzie pododawałam narzutem co drugie oczko (no to się ich blisko 400 zrobiło). Po czym po przerobieniu, dalej dżersejem, 4 rzędów znów machnęłam narzut co 10 oczko (w 5 rzędzie falbanki), oraz w 7 rzędzie. Na koniec wyszło niemalże 500 oczek – szczerze sobie współczułam…

Szal nie jest długi, ma metr z kawałkiem.

Na różyczkę nabrałam 48 oczek drutami nr 5, dżersejem przerobiłam 20 rzędów, złożyłam w pół (wzdłuż) i zszyłam. Potem tylko zwinęłam, by pi razy drzwi przypominało to kwiatka. Kwiatek ruchomy jest, na agrafce.

szal_szary

piątek, 25 grudnia 2009

Świąteczny wisior

Wykonany po jakiejś koszmarnie długaśnej przerwie, z jeszcze bardziej koszmarnie twardej fimo :] No cóż, leżenie wiele miesięcy w pudle nie sprzyja nikomu.

W każdym razie jestem z niego, mimo wszystko, zadowolona – chyba wyłącznie dlatego, że jako dodatek do czarnej sukienki i szaro-czarnego bolerka wyglądał w sam raz.

wisior_szaro_srebrny

Boże Narodzenie

W tym szczególnym dniu wszystkim zaglądającym w to miejsce życzę spokoju ducha, optymizmu na co dzień, wielu twórczych działań i rozkwitającej weny :-)

Z cieplutkimi pozdrowieniami – szajajaba :-)

niedziela, 20 grudnia 2009

Diewoczka

Na wczorajszym usg pani doktor bez cienia wątpliwości orzekła: dziewuszka :-) No fakt, młoda ustawiła się tak, że pokazała wszystko. Tak więc w maju urodzi się Agatka :-)

Małż cały dzień oswajał się z tą myślą, przekonany, że moja intuicja to tylko czcze gadanie i na mur-beton będzie chłopak. A tu figa – ogonka brak. I tym sposobem wygrałam stówę od lubego :D Teraz tylko ją wyszarpać…. A jego duma po przegranym zakładzie boli, oj boli!

No cóż, nikt nie twierdził, że hazard jest zdrowy ;-)

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Autoprezent

No bo jak inaczej nazwać prezent dla samej siebie?

Mikołajkowo – gwiazdkowy. Miała być zupełnie inna. Z grubej flaneli, w czerwono-czarną, szkocką kratę, za 1/3 ceny tej… Ale to cudo wołało do mnie z półki tak rozpaczliwie, że po prostu MUSIAŁAM odpowiedzieć na ten zew :-)

IMG_0408IMG_0411

niedziela, 6 grudnia 2009

Co człowiek robi w szarą niedzielę

A na przykład – pudełko na prezent. Według przepisu z CAFEART. Pomysł przedni, zwłaszcza, że można owo opakowanie zrobić również większe. Poniżej – zapakowany już prezencior dla Agi B. :-)

pudelko

Prócz pudełka wykończyłam kolejne szydełkowe butki, tym razem – na naszego dzieciorka:

butki_melanzowe1

butki_melanzowe2Szalenie kusi mnie też szydełkowa czapeczka, i tylko nieznajomość płci dziecięcia mnie powstrzymuje. Chociaż, z drugiej strony… Koleżanki córeczki mają, czapa zawsze może pójść jako prezent :-) 

wtorek, 1 grudnia 2009

Butki dla maluszka

O, takie buty:

butki

Sposób wykonania zamieściłam TU.