piątek, 26 czerwca 2009

COŚ

Z filcu. To znaczy, z czesanki, pokłute przeze mnie. Wygląda, jak wygląda, ale - z jednej rzeczy dumna jestem: krew nie poleciała :-)

3 komentarze:

Marysia pisze...

Jak na pierwszy raz to super moim zdaniem!

Mekinking pisze...

jak na coś, to fajne. i podziwiam, bo ja tam nie mam cierpliwości do filcu

Ja pisze...

Marysiu, dziękuję - ale właśnie COŚ przerabiam :D
Mek, też myślałam, że nie mam, a tu mnie wciąga cholerstwo!