środa, 22 grudnia 2010

Podstawy szydełkowania – cz. III

Ciąg dalszy epopei włóczkowej.

BAWEŁNA i BAWEŁNA Z DODATKIEM– sporo tego. Moja ulubiona to ALMINA (169m/5dag, cudownie gładka, miękka bawełna, świetna na wszelkiego rodzaju bluzeczki ażurowe na wiosnę, na narzutki, czapeczki, spódniczki; jak wieść niesie, niestety producent wycofuje się od nas i włóczkę szlag trafi; jedyny minus produktu – cena, obecnie ok 8zł – bardzo sporo). SONATA z kolei to bawełna z wiskozą, i o ile rzecz wydajna, w świetnych kolorach, miękka (w sensie – nie sztywna, bo sama nić bawełniana twarda dość), o tyle włóczką szydełkuje się dość trudno, gdyż owa bawełniana nić opleciona jest nicią wiskozową i to się lubi rozwarstwiać. Przynajmniej mnie. Muszę uważać, by szydełkiem nabierać całość przędzy. Włóczka w motkach 10dag, długość prawie 300m. O dziwo, producent zaleca ją do przerabiania na drutach, nie szydełkiem. A co można zrobić z tejże? A na przykład bolerko czy bluzkę typu GAD (niestety swojego gada nie sfotografowałam, muszę nadrobić):

bolerko_zielone_1 Zaczęłam też Sonatą piękną chustę (znaczy się, schemat piękny, nie to, że tak se o swojej piszę :D ), ale rozpoczęta 4 lata temu praca na razie nie doczekała się ukończenia. Wzięłam za małe szydełko i muszę wzór powiększyć, przeliczyć i po prostu nie chce mi się.

Inną bawełnianą przędzą jest SUPREME (125m/10dag), nie przypadła mi do gustu wcale. Owszem, dorwałam piękną czerwień, ale niestety nić jest dość szorstka, bez połysku, który posiada Almina.Jedyną zaletą Supreme była cena, bodajże 6zł, za bawełnę to raczej niewiele. I w sumie zaczęłam coś tak robić, ale tak się zniechęciłam przez tę szorstkość jakąś, że kilka motków leży i czeka na zmiłowanie. Moje, nie Pańskie, rzecz jasna. Może kiedyś się doczeka.

Grubszą siostrą Alminy jest CAMILIA (125m/5dag), opinia ta sama, co o Alminie. Tyle, że raczej z niej nie zrobiłabym spódniczki, natomiast widziałam zrobioną narzutkę, coś w stylu poncho, ślicznie wyszło.

ANGORA – tu doświadczenia maleńkie, za to barwne :) Gdyż albowiem ponieważ angora, którą maltretowałam szydłem, była kolorowa. LINATE się zwała. Popełniłam z tejże kilka rzeczy, i rewelacyjnie robi się nią chusty – próbowałam szydłami od nr 3 do chyba 5,5 lub 5, nie pamiętam już. W każdym razie mimo włosków dobrze chodzi po szydełku, nie haczy się, nie gryzie po palcach, no ogólnie jest dobra do pracy. Na stanie mam chyba 7 motków (wydajna cholera jest, 550m/10dag), każdy w innych kolorach, bo marzy mi się taka potwornie szalona, kolorowa chusta. Kicz jak szlag, i o to mi chodzi :D Poniżej chusta angorowa, i przy okazji sprostowanie, gdyż określiłam ją wcześniej jako moherową. A tu zonk, niestety, nie ma moher-chusty, jest angora-chusta i tym samym brzmienie już nie to, nie to…

chusta_dla_agi_2 

Przy okazji pokażę bolerko uczynione z Kalinki, bo chyba wcale go nie pokazałam. Fatałaszek już nie istnieje, bo się zrobił ciut… przyciasny na mnie ;)

czarne_bolerko_2

czarne_bolerko_1

6 komentarzy:

Lorka pisze...

oj tak alminy zaluje strasznie zaczelam z niej robic narzute na łóżko i neistety pewnie nie dokoncze..bo nie moge nici nigdzie dostac buu:( a wlasnie dlaczego firma sie wycofuje z Polski?

mia_mi pisze...

z Camilli zaczęłam robić narzutę (babcinymi kwadratami) i utknęłam. za cienka jest, wolno się robi i dużo idzie a jest dośc droga. Za to w dotyku super.

Ja pisze...

Lorka, ponoć (dostałam takie info z jednego ze sklepów internetowych) zbytu nie ma :] Fakt, drogie włóczki ma Madame Tricote, ale jakże piękne!

anlejka pisze...

O! O! Angorę znam. Znaczy się ze słyszenia nazwę kojarzę, która ambitnie kojarzy mi się z królikami i pracą rodzicielki mej, a to chyba źle.

Ja pisze...

kochana, to się spiesz, bo mnie dzisiaj śniło się że z mamą Antosia pędzę na porodówkę :D

oMamusiu pisze...

W tym całym dłubaniu szydełkowym najbardziej chyba podoba mi się specyficzny charakter czasowy tej roboty - neverending story. Jedna rzecz nie musi na zawsze ją pozostawać. Można coś spruć i przerobić na coś całkiem innego.